Wróæ do spisu artyku³ów: Artyku³y lub do Aktualno¶ci.

Poezja rasowana g³osem
Maciej W³odarczyk 22.02.2010

Dyjaka pozna³em w styczniu, a raczej jego poznanie by³o mi dane. Znajomy, podes³a³ namiary, nast±pi³a cisza i ca³y tydzieñ min±³ w jednym tempie dok³adnego czucia muzyki, s³ów, historii. Grypa siê koñczy³a, rado¶æ z poznania tego autentyzmu nie bêdzie szybko przemijalna. Wiedzia³em, ¿e szuka³em takiego kaskadera d¼wiêku, wyraziciela tej wra¿liwo¶ci tej poezji, która zawsze by³a mi bliska. ¯ycie po bandzie jest ekstremaln± sztuk±, dodaj±c± kolejne kilogramy do baga¿u trudnych do¶wiadczeñ, które jak to zwykle bywa patrz± na ciebie szczerze strudzonym wzrokiem. Kiedy¶ by³o zaczytywanie siê kaskaderami, Wojaczkiem, Burs±, Stachur± etc. Teraz mia³em szansê poczuæ te historiê w g³osie Dyjaka.


Dziêki ¿onie Marka, naby³em p³yty z dedykacj± i poczu³em siê jakbym przybli¿y³ siê do tych trudnych prze¿yæ. Min±³ styczeñ, przyszed³ luty. 11 luty 2010 roku, Warszawa, ulica Ch³odna 25, lokal o tej samej nazwie + klubokawiarnia. Plan powoli siê klarowa³, ówczesna rezerwacja biletu, wycieczka niezmiernie urodziwym busem z P³ocka do równie piêknej stolicy.


Spotkania Dyjaka na ¿ywo i wys³uchania tak do¿ylnie szczerego g³osu jest pewnego rodzaju przewarto¶ciowaniem muzyki, gdzie widaæ wyra¼nie granicê miêdzy plastikow± wykalkulowan± poz± a naturalnym g³osem bez fa³szywych nut.


Sala koncertowa na Ch³odnej – piwniczna, kameralnie mroczna, pokryta czarnym p³ótnem, zapewne dla kontrastu z bohaterem wieczoru. Czu³o siê atmosferê napiêcia i oczekiwania jak na zamkniêtym zebraniu oczekuj±cym g³ównego oratora. Przez chwilê mia³em wra¿enie analogii do „Podziemnego Krêgu” gdzie poetycki Tyler Durden – Marek Dyjak, w tej hermetycznej przestrzeni posieka moj± wra¿liwo¶æ dodaj±c jej nowego kolorytu. Sala traci³a pojemno¶æ, wzrasta³ poziom ciekawo¶ci i w koñcu spotkania z tym g³osem. Ucich³y wszelkie dywagacje, postaæ za mn± skandowa³a imiê Marka, da³o siê poczuæ nieprzypadkowo¶æ zgromadzonych.


Marek Dyjak – gitara, g³os, Jerzy Ma³ek - tr±bka.


Ascetyczne komentarze, szczere surowe wykonanie szlifowane d¼wiêkami tr±bki, historiê o ¿yciu, bez sztucznych filozofii i prostych skojarzeñ. Poezja rasowana g³osem, gdzie ka¿dy wers by³ prze¿ywany i da³o siê odczuæ ciê¿ar tych opowie¶ci oraz prawdê w nich zawart±. Wys³ucha³em z przejêciem tych utworów na które liczy³em: Modlitwa, Piosenka w sam± porê, Ta ostatnia niedziela. Wiadomym odczuciem by³a krótkotrwa³o¶æ koncertu, gdzie ka¿da melodia móg³a byæ bisowana niejednokrotnie. Po oko³o godzinnym wystêpie, czê¶æ opu¶ci³a Ch³odn±, czê¶æ zosta³a, ¿eby dostaæ autograf, zrobiæ zdjêcie, zamieniæ s³owo. Ja by³em w tej trzeciej „roszczeniowej” frakcji. Nie spodziewa³em siê, ale uda³o mi siê wymieniæ s³owo o poezji, muzyce, szacunku dla autentyzmu, kaskaderach literatury, Wojaczku, pojawi³ siê nawet Ratoñ. Po¿egnali¶my siê pozdrowieniami, ¿yczeniami zdrowia i szczê¶liwej podró¿y.


By³em pod wra¿eniem. Po powrocie do miejsce noclegu w ramach go¶ciny wypi³em likier porzeczkowy. I ju¿ nie wiele pamiêtam, ale tej nocy na pewno przy¶ni³ mi siê Tyler Durden z gitar± na kontrastowym p³ótnie.


Maciej W³odarczyk

(Kapitan Matzky)

P³ock, 22.02.2010 r.


www.matzky.digart.pl



     Wróæ do spisu artyku³ów: Artyku³y lub do Aktualno¶ci.

Copyright © 2009, ppage & marekdyjak.pl