![]() Wróć do spisu artykułów: Artykuły lub do Aktualności. Marek Dyjak i wiara w cuda Robert Rusek/netbird.pl 05.11.2009 O wierze, swoich rozmowach z kolegą księdzem oraz wartościach, którymi się kieruje w życiu, specjalnie dla Netbird.pl opowiada polski bard - Marek Dyjak. Wierzy Pan w cuda? Tak, zdecydowanie tak. Choć mam wrażenie, że cokolwiek bym nie powiedział na ten temat, powiem za mało. Nie chciałbym się wymądrzać, ale uważam, że jest coś tam, w górze. Po moich przejściach nie jestem wcale lepszy czy inny, tylko nie piję. Moi najbliżsi mówią, że się nie zmieniłem, poza tym, że nie piję. To też jest jakiś cud. Na pewno coś tam jest, coś co pomogło mi przetrwać najgorsze. Jakoś dałem radę. Ale nie chodzę do żadnego kościoła, nie jestem wyznawcą żadnej wiary, wiem że jest Bóg. Nie wiem jak się nazywa, nie przedstawił mi się, ale wiem, że jest coś, co decyduje. Los, Bóg, siła, wobec której kompletnie nie mamy nic do powiedzenia. Mam kolegę księdza, mieszka na wsi, niedaleko ode mnie. Często rozmawiamy o różnych sprawach, on opowiada o swoich doświadczeniach, ja o swoich przeżyciach. Po tych dyskusjach wiem, że im więcej człowiek myśli, że wie, tym wie coraz mniej. Teraz próbuję odnaleźć się w muzyce. Nie potrzebuję dużych pieniędzy, by przeżyć, tylko na papierosy, żywność, rachunki i alimenty. Nic nie gromadzę, bo ja już raz umarłem, już się nie boję. Bardziej martwię się nie o siebie, ale o innych. Chciałbym kiedyś odnaleźć się z moim dzieckiem z pierwszego małżeństwa, muszę się do tego przygotować. To jest moja córeczka, to że rozstałem się z jej matką, nie ma żadnego znaczenia. Myślę o tym spotkaniu z lękiem, nie widzieliśmy się pięć lat, teraz mała ma dziewięć lat. Pewnie nigdy już nie będę dla niej ojcem, ale chcę jej pomagać, być dla niej przyjacielem. Czym kieruje się Pan w życiu? Na pewno są ustalone wartości, jest dekalog, ale nie chciałbym o tym mówić, są od tego mądrzejsi. Trzeba kierować się sercem, ale trudno mi doradzać innym. Popełniłem wszystkie możliwe grzechy i błędy. Jeśli będę mówił, że trzeba tak albo tak, to sam się z tego uśmieję, bo jestem kretynem. Sądzę, że trzeba kierować się sercem, bo zawsze wtedy jest łatwiej. Nie do końca wiadomo, co komu jest pisane, ale jeśli chodzi o mnie, wszystko robię z głębi serca, kompletnie się nie zastanawiam. Rozmawiał: Robert Rusek |